Fenomen tej książki potwierdza złotą zasadę miłośników książek: nie oceniaj książki po okładce. Gdy pierwszy raz zobaczyłam te książkę, pomyślałam, że to kolejny ckliwy, przewidywalny, niedojrzały w dodatku internetowy romans. Dwoje nastolatków, list w butelce, mail za mailem aż w końcu cudowny happy end. Niespodzianka! Już po kilkunastu stronach można zorientować się, że to nie jest historia w tym guście. Autorka bardzo dobrze przedstawiła realia, w których zmuszeni są żyć bohaterowie. Wyeksponowała zarówno podobieństwa, jak i różnice kulturowe głównych bohaterów. Wnioskuję, że wynika to z tego, iż autorka jest francuską pochodzenia żydowskiego i nie obce jej takie obrazki.
